Muzeum Historii Łasku
Stare narzędzia domowe
Zbiory etnograficzne
 Lotnictwo na ziemi łaskiej
|
Powstało w czerwcu 1997 r. z inicjatywy miejscowego społeczeństwa i bibliotekarzy. Wchodzi dziś w skład Biblioteki Publicznej im. Jana Łaskiego Młodszego i mieści się w pomieszczeniach piwnicznych książnicy.
 Zbiory archeologiczne
Placówka ma charakter regionalny. Ponieważ prawie wszystkie eksponaty pochodzą z darów mieszkańców miasta i okolicznych miejscowości, nie stanowią one jeszcze spójnej ekspozycji. Dotyczą jednak historii oraz kultury ziemi łaskiej. Na wystawie znajdują się zabytki m.in. archeologiczne, pochodzące z wykopalisk prowadzonych niegdyś na terenie miasta przez prof. Leszka Kajzera, etnograficzne (sprzęty domowe, narzędzia rolnicze, stroje ludowe) oraz historyczne (oryginalne dokumenty, kroniki, numizmaty, militaria). W muzeum gromadzone są także pamiątki związane z rodem Łaskich, głównie zaś postacią Jana Łaskiego Młodszego. Posiadamy dokumenty pisane i materiały ikonograficzne, obrazujące życie i działalność tego wielkiego humanisty i reformatora religijnego.
Wśród zgromadzonych już eksponatów na szczególną uwagę zasługują dokumenty notarialne, stare księgi szpitalne, oryginalne świadectwa cechowe, sztandary z okresu I wojny światowej i wiele innych pamiątek kultury materialnej i duchowej m.in. z okresu zaborów. Na uwagę zasługuje zbiór starych fotografii i pocztówek.
 Stary warsztat stolarski
Ekspozycja stała pt. "Z dziejów miasta i regionu" składa się z dziesięciu zasadniczych działów. Pierwszy ukazuje pradzieje ziemi łaskiej, drugi - początki miasta w średniowieczu, trzeci - "złoty wiek" grodu nad Grabią, czwarty - "chude" lata, piąty - okres zaborów, szósty - lata międzywojenne, siódmy - terror i zbrodnie hitlerowskie, ósmy - lata powojenne. Dwa ostatnie działy nie mają charakteru chronologicznego: prezentują zbiory etnograficzne i 10 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego, który wrósł w pejzaż naszego miasta.
Powiększając systematycznie swoje zbiory muzeum jest placówką nie tylko dokumentującą, ale i inspirującą dalsze badania związane z przeszłością ziemi łaskiej. Muzeum jest przedmiotem dumy wszystkich mieszkańców, także tych żyjących dziś w różnych zakątkach kraju, ale związanych z miastem nićmi sympatii i miłości.
Eksponaty poza wartością historyczną spełniają ważną rolę wychowawczą. Muzeum odwiedzają dzieci i młodzież szkolna, na tle eksponatów odbywają się popularne w mieście lekcje biblioteczne i muzealne.
Rozmowa redaktora Ryszarda Poradowskiego z dyrektorką Miejskiej Biblioteki Publicznej, kustoszem muzeum,
Krystyną Kosierb (Panorama Łaska 03/2004)
 Stare narzędzia domowe
 Zbiory z okresu II wojny światowej
 Dokumenty z lat zaborów
 Księga szpitalna
 Macewa z cmentarza żydowskiego
|
W przeszłości kilkakrotnie przymierzano się do utworzenia takiego muzeum w mieście, ale bezustannie pojawiały się jakieś przeszkody - wspomina dyr. biblioteki i twórczyni muzeum Krystyna Kosierb. - W końcu lat dziewięćdziesiątych doszłam do wniosku, że nie można już dłużej czekać, gdyż odchodzą starzy mieszkańcy grodu nad Grabią, a wraz z nimi pamięć o wielu wydarzeniach. Chciałam też uratować przed zniszczeniem liczne pamiątki związane z historią naszego miasta.
 Ubiór Rzymian Łaskich
Pierwsza ekspozycja była nietypowa, bo powstała z tego, co udało nam się zebrać od mieszkańców naszego grodu. Trochę dokumentów, starych gazet, książek, pocztówek, część strojów Rzymian. I najcenniejsze XVI-wieczne księgi z kolegiackiego skarbca, a także trochę starych sztandarów wypożyczonych przez nieodżałowanej pamięci ks. Henryka Koźmińskiego.
Gdy w podziemiach biblioteki otworzono muzeum, łaskowianie nie mogli wprost uwierzyć, że placówka taka wreszcie powstała. I kolejne zdziwienie: że przetrwało tak dużo bezcennych pamiątek związanych z przeszłością grodu nad Grabią. Sam Tomasz Szweycer, potomek właścicieli Łasku, gdy oglądał ekspozycję, był niezwykle zbudowany. Radość odczuwała wówczas także K. Kosierb i ówczesny burmistrz Andrzej Owczarek, który nie tylko ofiarował trochę cennych przedmiotów, ale i sypnął groszem, by muzeum powstało.
Ta pierwsza ekspozycja była jakby drożdżowym zaczynem. Gdy ludzie zobaczyli, że to wszystko może być uratowane i służyć innym, zaczęli znosić liczne eksponaty: stare zdjęcia, dokumenty rodzinne, gazety sprzed kilkudziesięciu laty, a nawet meble. Same bibliotekarki, którym K. Kosierb zaszczepiła muzealną pasję, zaczęły zwozić z okolicznych wsi stare narzędzia i przedmioty codziennego użytku, które nie są już dziś używane w gospodarstwach. W taki sposób trafiły tu drewniane naczynia, brony, a nawet oryginalny stary magiel.
Lista darczyńców była tak duża, że K. Kosierb zaczęła ich wpisywać do potężnej księgi. W pewnym momencie okazało się, iż w dobrym tonie w Łasku jest ofiarować coś do muzeum i znaleźć się w honorowej księdze darczyńców. Właściwie tak jest do dziś. Choć od ponad sześciu lat nie przybyło ani metra powierzchni wystawienniczej, eksponaty wciąż spływają.
Ostatnio wspaniałe dary trafiły dzięki Grzegorzowi Groblewskiemu z Orchowa. Ofiarował on mianowicie parabellum i starego colta. Eksponaty te zasiliły sporą już kolekcję starych militariów. Z kolei Krystyna Szmigiel z Łasku przekazała sporo starej prasy, m.in. "Kłosy" z1885 r., "Wędrowca" z lat 1904 - 1905, "Wieś i dwór" z 1913 i 1914 r.
Gazety te znalazłam w jakimś pudle znajdującym się w starym domu w Bobrownikach koło Burzenina - wspomina p. Krystyna, dziś emerytka, a wcześniej przez kilkadziesiąt lat pracownica Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego. - Szkoda mi było je wyrzucić, więc przywiozłam do Łasku. W muzeum będzie dla nich najlepsze miejsce.
Bezcenny wprost zbiór starych zdjęć z zakładu fotograficznego Kazimierza Dąbrowskiego przyniósł do muzeum łaskowianin Marek Szczepański. Fotografie te należały niegdyś do jego matki Narcyzy, która przez wiele lat pracowała w zakładzie Dąbrowskiego i bardzo ciepło wspominała tego nietuzinkowego fotografa.
Gdybym dziś tworzyła muzealną ekspozycję, wyglądałaby ona zupełnie inaczej - mówi K. Kosierb
Przede wszystkim dlatego, że mamy już znacznie więcej eksponatów, ponadto chciałabym lepiej ukazać bogate dzieje miasta. Wbrew bowiem opiniom wielu ludzi, nawet w tak małym ośrodku jak nasz Łask, zawsze działo się sporo ciekawego.
K. Kosierb jest bibliotekarką, ale już dawno zafascynowały ją dzieje Łasku. Z wielką pasją zbiera relacje o mieście od ludzi rozrzuconych po całym świecie, koresponduje z łaskowianami z wielu miast Polski. Aż trudno uwierzyć, że ta drobna i z pozoru słaba kobieta jest tytanem pracy i inspiratorką wielu poczynań na niwie kulturalnej miasta. Działa aktywnie także w Towarzystwie Przyjaciół Ziemi Łaskiej, pisze liczne artykuły, znajduje jeszcze czas na naukę języków obcych i... pasję. Rozczytuje się w literaturze polskiej, tropi dzieje starej łaskiej ikonografii.
Historyczne już pocztówki to kopalnia wiedzy o mieście - opowiada p. Krystyna. - Gdy badam ich losy, nie sposób pominąć historii miasta, wielu jego mieszkańców. To wprost fascynujące wędrówki w przeszłość łaskiego grodu.
Jaka jest przyszłość tego nietypowego dziecka K. Kosierb, czyli muzeum? Odpowiedź na to pytanie wbrew pozorom nie jest prosta. Z pewnością placówka musi rozbudowywać się, służyć mieszkańcom, szczególnie tym najmłodszym. Ojcowie miasta powoli dojrzewają do tego, by muzeum zyskało odpowiednią rangę. Najwyższy czas wyprowadzić je z piwnicy. Najlepszym lokalem byłaby jakaś stara kamieniczka w rynku lub dawny ratusz znajdujący się teraz w prywatnych rękach. K. Kosierb marzy o tym, by mieć więcej czasu na gromadzenie eksponatów i delektowanie się nimi.
Gdyby poprawiły się warunki lokalowe, moglibyśmy organizować lekcje muzealne z prawdziwego zdarzenia.
Nie wyobrażam sobie teraz, że mogłoby dojść do zamknięcia takiej placówki w naszym mieście - mówi Władysław Wajszczyk, urodzony w Piotrkowie ale od lat mieszkający w Łasku i rozkochany w tym mieście.
Jesteśmy dumni z naszego muzeum i trzeba zrobić wszystko, by stało się ono jeszcze lepszą wizytówką naszego miasta - mówi burmistrz Jacek Pałuszyński.
Tylko patrzeć jak minie dziesięć lat od momentu narodzin muzeum. Może właśnie z tej okazji przeniesiemy zbiory do nowej siedziby - mówi K. Kosierb.
|